ajm sory za szpadyzory

Padła zajawka na kropkowanie. Tylko co by tu... No i tak też padło na DonGurala. Zrobić mu suvenira? Why not. Będzie koncert, będzie okazja na oficjalne wręczenie.

Efekty kropkowania widzicie poniżej, ponad 14 godzin stukania cienkopisem Stabilo w kartkę papieru dał przyzwoity efekt jak na pierwszą próbę. Może nawet bardzo przyzwoity, ale ja ze względu na to, że wpatrywałam się w to tyle godzin... No nieważne, podoba się. Szpadyzorowi też się spodobało. Żeby nie było - ogólnie to też jestem zadowolona. Dobrze zmarnowane 14 godzin, lepiej niż na grze w simsy.

Koncert. Drugi już w tym roku. Wcześniej 'Zaklinacz deszczu', teraz 'Projekt: jeden z życia moment'. Wprawdzie płytę przesłuchałam jeszcze dzień przed koncertem, ale wiadomo - na koncercie łatwiej wybiera się ulubione kawałki, inny odbiór. Zadowolona - jak zwykłe, znowu miałam wygodną miejscówę. Gural ma fajny kontakt z publiką, zauważa inicjatywy, lubi sobie pogadać. To się ceni. Po koncercie udało mi się tak zakręcić, że chłopaki z ekipy przemycili mnie do kanciapy. Pogadane, pozdjęciowane, uścisk dłoni był, śmieszne historie były, portret ma zawisnąć w biurze - na to liczę, na to czekam (Follow the rabbit TV pomoże w weryfikacji). Po dobrej bujance koncertowej i emocjach prezentowych - zasłużone piwo. Ale było dobre. Tyle wygrać...
Dzięki Piotrze Szpadyzorny. Dzięki moi towarzysze baunsu. Dzięki Love.
To był zajebiście dobry wieczór.










16.11.2012, Klub Rura, Częstochowa

4 komentarze:

  1. skąd masz bluzkę? : )

    OdpowiedzUsuń
  2. @anonimowy, chicago hools od uhm.anyway :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Olek, pointylizm :) cienkopis stabilo i kartka z drukarki ;)

    OdpowiedzUsuń